Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości

6.11.2017
poniedziałek

Waszczykowski na frontach

6 listopada 2017, poniedziałek,

Posiadający pokaźne portfolio specyficznych „osiągnięć” minister Waszczykowski nie ustaje w wysiłkach. Z braku odpowiednio silnej konkurencji poprawia już tylko własne rekordy, które wydawały się nie do pobicia.

Pisowska Polska jest krajem, w którym cała energia dyplomacji (jeśli oczywiście to, co robi Waszczykowski, dyplomacją można nazwać) idzie w kierunku walki i pogarszania relacji z sojusznikami czy państwami zaprzyjaźnionymi. Jest to niewątpliwy wkład „dobrej zmiany” do przyszłych podręczników stosunków międzynarodowych. Te obecne zachowawczo nakazują pielęgnować dobre relacje i pogłębianie sojuszy.

Konfliktowanie się z Unią Europejską jako całością nie dałoby obecnej ekipie pełnej satysfakcji bez pogorszenia stosunków z jej najważniejszymi członkami – o ile jeszcze prezydent Macron dał jakieś preteksty wypowiedziami w kampanii wyborczej, o tyle powściągliwych i dążących za wszelką cenę ułożenia sobie relacji z nową ekipą w Warszawie Niemców trzeba było napiętnować reparacjami, których owi źli ludzie płacić nie chcą bez gadania.

A co do gadania – to minister Macierewicz wspiera właśnie rządową ofensywę na froncie zachodnim, musztrując swoją niemiecką odpowiedniczkę Ursulę von der Leyen za wypowiedzi w telewizyjnym talk show, które nie były zgodne z linią polityczną PiS.

Z formuły telewizyjnej skorzystał także nasz minister spraw zagranicznych, obwieszczając, że właśnie zaczyna sporządzać czarną listę ukraińskich polityków, którzy nie będą wpuszczani na terytorium RP. To kolejne novum – znacie przypadek obłożenia sankcjami obywateli/polityków zaprzyjaźnionego państwa? Ja słyszę o czymś takim po raz pierwszy.

Zaraz po otwarciu frontu ukraińskiego pan Waszczykowski udał się osobiście na jego pierwszą linię, na naradę konsularną do Konsulatu RP we Lwowie. Nie pojechał tam sam – naradę współprowadziła Beata Mazurek, rzeczniczka partii rządzącej… Jaką rolę na takiej naradzie odgrywa Mazurek i po co tam pojechała, znając jej temperament i „zręczność” wypowiedzi, wolę nawet nie pytać.

Nie będę zadawał retorycznego pytania, komu służy polityka konfliktu z naszymi sąsiadami, bo przecież każdy rozsądny człowiek to wie. Warianty polityki bez przyjaznych granic testowaliśmy przez stulecia, zawsze z tym samym skutkiem.

Nie jestem naiwny, wiem, że obecna ekipa nie prowadzi żadnej polityki zagranicznej – prowadzi politykę propagandy na użytek wewnętrzny, wchodząc w idiotyczne (często prowokowane przez siebie) spory, najczęściej na tyle pomnikowo-historyczne, że nasi partnerzy, przyzwyczajeni do rozmowy o interesach i przyszłości, nie bardzo potrafią reagować. Po zaspokojeniu potrzeb uczuciowych wyborcy antyniemieckiego przyszedł czas na połechtanie silnej w PiS i okolicach frakcji „antybanderowskiej”.

O ile Niemcy, jak się wydaje, zamierzają przeczekać wyskoki naszego obecnego rządu, o tyle w przypadku relacji polsko-ukraińskich szkody mogą być rychłe i duże. Ukraina nie jest państwem tak stabilnym jak nasz zachodni sąsiad, a na pewno Ukraińcy są nieporównanie wrażliwsi w kwestiach tożsamościowych i historycznej dumy – co jest naturalne i zrozumiałe w kontekście ich dziejów ostatnich lat i dekad. Ciosy na Zachód mogą trafiać w próżnię, te na wschód – w czułe punkty. Historia XX wieku, w tym naszych wzajemnych relacji, nie jest przetrawiona po obu stronach Bugu – niemniej podnoszenie sporu o historię do rangi powodu dla sankcji jest kolejnym szaleństwem tego rządu. Szaleństwem o przewidywalnych skutkach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Waszczykowski, nie idź na fronty, bo tam strzelają.

  2. Za PO państwo i demokracja działały tylko teoretycznie (pic na wodę, fotomontaż).

    Za PiS już nikt nie bawi się w grę pozorów i prawda na wierzch wypłynęła, że w Polsce państwa i demokracji po prostu nie ma. Jest tylko prywatny chlew w posiadaniu partyjnych świń, które robią sobie co chcą i są przez społeczeństwo nie do usunięcia (brak demokracji, czyli brak możliwości wyboru władz przedstawicielskich w ramach powszechnych, wolnych i równych wyborów bez partyjnego monopolu na wystawianie kandydatów do Sejmu)

  3. azur
    6 listopada o godz. 13:50 16

    odwrotnie: niech idzie, będzie zadowolony.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kiedys sadzilem, ze niejaka pani Fotyga to juz samo dno polskiej dyplomacji… Niestety, doczekalem sie pana Waszczykowskiego!

  6. Akurat polityka wobec Ukrainy jest jednym z nielicznych przykładów jakiegoś sensu w tzw dobrej zmianie. Ileż można udawać, że się nie słyszy jawnie antypolskich wypowiedzi ukraińskich polityków. Ukraina nie jest i w przewidywalnej przyszłości nie ma szans być jakimkolwiek poważnym partnerem. Jest to kraj w którym panuje polityczny i gospodarczy chaos i lepiej się od niego zdystansować, by nas nie pociągnął za sobą w polityczno- gospodarcze bagno. Z Rosją za to należy utrzymywać dobre stosunki, bo jest to duży rynek a sytuacja polityczna, mimo, że odległa od europejskich standartów (a niby na Ukrainie jest inaczej ?) jest stabilna a kraj jest przewidywalny.

  7. Polityczny wasal ma tylko do wyboru „opiekuna” , a sam nie może robić suwerennej polityki w globalnym świecie . Gesty i umizgi do patriotów w wykonaniu politycznego wasala mają tylko przykryć smutną prawdę , że w XXI wieku nie ma możliwośći wyboru własnej drogi, tylko trzeba słuchać tych, którzy mają narzędzia do podporządkowywania słabszych mogąc im zmieniać procent opodatkowania pożyczek, czy stosować sankcje innego rodzaju. Polityka zagraniczna małych , słabych państw to wymarzana synekura i wygodne życie. Wystarczy mieć dobry słuch i nos, aby wyczuć skąd wieje wiatr, a wtedy ma się zapewnioną robotę lżejszą niż sen. To smutne , kiedy obywatel małego kraju ogląda kolejne zmiany „opiekuna politycznego” w wykonaniu ekip politycznych , które przejmują władzę po wygraniu wyborów. Pytanie , jakie może zadać wyborca , kogo obecnie słucha obecna ekipa „dobrej zmiany” ?