Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości

11.01.2018
czwartek

Opozycja nie chce mieć sukcesów

11 stycznia 2018, czwartek,

Walka jest tak ciężka, że opozycji trudno zauważyć sukcesy, nawet jeśli są.

Rekonstrukcja rządu sięgnęła głębiej, niż się spodziewaliśmy. Premier Morawiecki pozbył się największych obciążeń odziedziczonych po poprzedniczce, ministrów uwikłanych w nierozstrzygalne spory (Radziwiłł), najbardziej krytykowanych (Macierewicz, Szyszko) czy dawno ośmieszonych (Waszczykowski). Jak reaguje opozycja? Poza dosyć przytomnym, ale odosobnionym komentarzem Katarzyny Lubnauer, że Morawiecki zrealizował postulat Nowoczesnej wymiany tych, a nie innych ministrów, pozostali brną w udowadnianie, że to żadna zmiana, wszystko jest źle i ten niedobry Kaczyński sobie pokombinował, żeby oszukańczo zbudować wizerunek rządu bliżej centrum sceny politycznej. Momentami mam wrażenie, że mantrowanie pisowskich polityków i publicystów o „totalnej opozycji” może mieć trochę sensu.

Jeżeli ktoś się spodziewał (a tak wynika z głosów rozczarowanych zamianami), że w wyniku rekonstrukcji PiS odda władzę, to można mu gratulować umiejętności lewitowania. Ale jeśli ten sam ktoś nie widzi, że zmiany w dużej mierze są efektem krytyki i punktowania poszczególnych ministrów, co oznacza sukces opozycji, „ulicy i zagranicy”, to oznacza, pisząc slangiem mediów społecznościowych, że kompletnie „nie umie w politykę”.

Jest oczywiście też wątek wątpliwości, czy politycy opozycyjni wiedzą, czego chcą, czy wierzą w to, co mówią, i czy są zdolni do oceny sytuacji nie tylko w kategoriach interesów czysto partyjnych, ale także biorąc czasem pod uwagę interes Polski.

PO chciała odwołać ministra Radziwiłła – w wyniku rekonstrukcji go już nie ma – czy to nie jest powód do ogłoszenia sukcesu i podziękowania premierowi? Gdzieś przecież w tym wszystkim jest służba zdrowia, konflikt z rezydentami, pielęgniarkami, ratownikami i nie wiem kim jeszcze, zmiana ministra nie daje pewności, ale stwarza szansę na doprowadzenie do sensownych rozmów na ten temat.

Szkoda miejsca na opisanie wszystkich wpadek ministra Waszczykowskiego – jest sukcesem opozycji i „zagranicy”, że go już nie ma. Także pod kątem minimalizowania strat, jakie niewątpliwie nadrabiać będzie musiała w bliższej czy dalszej przyszłości ekipa, która przejmie ster władzy po PiS.

Nie umiem sobie wyobrazić gorszego z punktu widzenia interesów Polski ministra obrony narodowej od Macierewicza. Zespół powołany przez PO i niezmordowany Tomasz Siemoniak wykazywali to od wielu miesięcy. Odwołanie go to świetna okazja do powiedzenia: tak, taka działalność ma sens. Do pokazania skuteczności własnym wyborcom.

Odwołanie ministra Szyszki to sukces ulicy – bo posłowie opozycyjni w kwestiach strzelania do wszystkiego, co jest w zasięgu dubeltówki, niestety są mentalnie w tej samej partii. Działaniom Szyszki przeciwstawiły się ruchy ekologiczne, coraz silniej wspierane przez te „no logo” – i jest sukces!

Opozycja do budowania siebie potrzebuje sukcesów, odrobiny skuteczności, której zabrakło przy blokowaniu mównicy. Potrzebuje też elementarnej konsekwencji – skoro krytykujemy Radziwiłła, Macierewicza, to cieszymy się, a nie martwimy, kiedy odchodzą z rządu. Wydaje się proste – a nie jest.

Pokazanie własnego sukcesu wymaga też przyznania, że PiS i prezes Kaczyński nie są tak odporni na sygnały zewnętrzne, jak wieść gminna niesie. Trzeba to przyznać, bo widzą to wszyscy.

Czas zacząć uprawiać politykę – Jarosław Kaczyński jest w trakcie manewru bardzo trudnego – na prawym skrzydle centrum sceny politycznej nikt nie czeka na PiS z otwartymi ramionami, więcej tu zależy od mądrej polityki PO niż od premiera Morawieckiego. Jeśli PO tych wyborców ostatecznie osieroci – szanse PiS rosną. Jednocześnie oderwanie się od „prawicy prawic”, wyznawców Macierewicza, osłabi PiS – nie teraz, może nie w najbliższych sondażach. Macierewicza lekceważyć nie można, a niezależnie od plotek – czy jest dla niego jakaś propozycja, czy stanie się „szeregowym posłem” – odebrania ulubionych zabawek nie zapomni, bo do zapominalskich nie należy.

Po raz pierwszy od czasu przejęcia rządów Jarosław Kaczyński dokonał zmian zgodnych z postulatami opozycji, rozpoczął też trudny, ryzykowny manewr przesunięcia partii na scenie politycznej. Jeżeli opozycja nie wykorzysta szansy zdyskontowania chwilowego osłabienia wewnętrznej spójności PiS, nie umocni się w centrum i nie wygra potencjalnej cichej bądź głośnej frondy Macierewicza, może nas czekać wieszczona wciąż orbánizacja.

Jest jednak w opozycji jakiś gen autodestrukcji – kiedy pojawia się sukces, choćby niewielki, to należy go natychmiast przykryć jakąś spektakularną porażką.

Taką było wczorajsze głosowanie w sprawie obywatelskiego projektu „Ratujmy kobiety” i zachowanie części posłów PO i Nowoczesnej. To nie było głosowanie: czy zliberalizować ustawę – wtedy w sposób oczywisty PO mogłaby być podzielona. To było głosowanie, czy poddać dyskusji projekt ruchu, na demonstracjach którego politycy opozycji lubili się promować.

Wczoraj zabrakło 9 głosów – jeżeli Jarosław Kaczyński i kilkudziesięciu posłów PiS potrafiło zagłosować za dalszymi pracami, to trudno skomentować zachowanie posłów PO. O Nowoczesnej nawet nie wspomnę – jeśli chce uchodzić za partię liberalną, to musi znaleźć sposób na pozbycie się zakorzenionego jak widać silnie w klubie tej partii „ducha Gryglasa”.

„Orbánizacją” straszą wszyscy od lewa do centrum – warto zamiast straszyć, przeanalizować: ile w tym procesie było zasługi samego Orbána, a na ile pomogła mu sama niestabilna, niespójna w przekazie, niewiarygodna dla wyborców węgierska opozycja.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Schetyna mówił, że opozycji udało się zmusić PiS do odwołania najgorszych ministrów, więc spełnił Pana postulat. Co nie zmienia faktu, że polityka rządu się niewiele zmieni i też trzeba o tym mówić.

  2. Lepiej jakby „opozycja” odtrąbiła sukces, że dzięki niej spadł śnieg na Saharze. Też głupie, ale chyba bliższe prawdy.

    Poważniej, to sukces w sprawie MSZ może odtrąbić Juncker, Timmermans, nawet Tusk i EU.

    W sprawie lasów podobnie + rebelianci ekolodzy w lasach.

    W sprawie Radziwiłła odtrąbić sukces mogą lekarze rezydenci.

    No i Macierewicz to raczej sukces Dudy (tego z prezydenckiego pałacu).

  3. Stosujcie do jasne cholery brzytwę Ockhama.Piszecie bzdety ,bo takie funduję wam zbawiciel.Opozycja ma jedno zadanie.Krzyczeć na cały świat ,o tym ,że zabierają Polakom Wolność.Że u bram neofaszm i dyktatura.Że prokurator mianuje sędziów na stanowiska.A nie gada o tym ,że postawiła inaczej pionki na szachownicy,despotyzmu.Pani Lubnaer dołączy do Palikota.I zapalą skręta z rozpaczy.Nerwowa ,zapomniala ,że pan Jarosław przegrał 8 razy i nikt Go nie wyrzucił.Są tam mądre kobiety i opuszczą,przedwczesną.Bo z Petru to jest tak jak z tym co zbudował dom i menele mu go podpaliły po pijaku..

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kompletne pomieszanie z poplątaniem.
    Ocena sukcesów na podstawie twarzy, jakie przyjmuje -niepodważona przecież- „dobra zmiana’, to w istocie wyznawanie „dobrej zmiany”.
    Wartość wyniku działania rządu i ministerstw nie leży w osobach, które pełnią funkcję, a w strategii i efektach jej realizacji.
    Strategia pozostała ta sama – zawłaszczenie państwa i wolności obywatelskich; jedyny wynik jej można mierzyć mocą woluntaryzmu kacyka, który zawiaduje „dobrą zmianą”.
    W tym względzie nic ani na jotę się nie zmienia, poza tym, że zdolność kacyka do wmawiania ludziom „dobroci”, w trakcie odbierania im wolności – rośnie.
    Co widać też we wpisie p. Marcina.

  6. „Opozycja” postanowiła wzorem nierządu przeprowadzić rekonstrukcję siebie. A więc ma inne zmartwienia. 3 posłów PO zostało właśnie usuniętych. Dwudziestce grożą jakieś nieznane jeszcze kary dyscyplinarne. Podobnie w Nowoczesnej. 3 posłów zawiesza na miesiąc swoje członkostwo w klubie, 6 w sumie grozi odejściem, spora garstka innych dostaje nagany i kary pieniężne (ze nieobecność) a nowe kierownictwo klubu grozi publicznie swoim posłom i nakłada zakaz wypowiedzi posłów w mediach. Jednym słowem Nowoczesna pisieje w oczach.

    Zobaczymy co ta rekonstrukcja „opozycji” przyniesie.

  7. Tylko że to właśnie PO mówiła, słyszałem Neumanna, że odwołano tych ministrów, co do których zgłaszane było wotum nieufności, lub miało zostać zgłoszone. Tak więc nie jest to tylko, ani głównie, „zasługa” pani Lubnauer. Jeśli chodzi o „porażkę” w kwestii ustawy liberalizującej aborcję, to uważam, że błędem jest reakcja w postaci usunięcia posłów czy jakichś kar, należało z zimną krwią przeczekać burzę, wszak chodziło tylko o skierowanie do komisji projektu, który i tak nie miał szans. OK, byłoby może jakieś poczucie sukcesu, że w tym PiSowskim sejmie coś się udało, no ale osłabione faktem, że ręka w rękę z głosami Kaczyńskiego, Macierewicza, czy Pawłowicz.

  8. @ slima11, 11 stycznia o godz. 13:01

    Oj, ale trafnie…

  9. Pokutuje -jakoś to będzie.Tak było10 kwietnia i ciągnie się do dziś.Jakoś to będzie z pińcet,najgorszą decyzją stulecia-.Pomagać ,ale nie rozdawać po równo.Jakoś to będzie z ministrem MSWA ,ciepło przyjętym ,przez tych których nazwał złodziejami i komunistami.ITD itp.Jakoś to będzie na wieki.Bo katolik ma zasadę -módl się i pracuj a protestant odwrotnie.Jak można wierzyć rządzącym ,którzy nie ufają sobie ,swoim kompetencjom, i proszą Boga o pomoc w sprawowaniu władzy w Dużym Pałacu..?

  10. Może czas zmienić narrację, w którą sama opozycja przestaje wierzyć?

  11. Przypomnę dotychczasowy plan opozycji.

    1) maksymalnie wykorzystać utrzymujący się w kraju prawie zerowy poziom kapitału społecznego (tj. braku zaufania obywatela do państwa), do czego sama opozycja rządząc w latach 2007-2015 wybitnie się przyczyniła!
    2) podsycać antagonizmy i naturalne podziały w społeczeństwie (młodych przeciwstawiać starym, chodzących do kościoła – ateistom, płci jednej – drugą itd.)
    3) czepiać się każdej poszczególnej wypowiedzi (politycznych przeciwników), non stop rzucać rządzącym kłody pod nogi, nie ustawać w zacietrzewieniu
    4) nieustannie podżegać do konfliktu: nakręcać wojnę polsko-polską (oczywiście sami głosząc jacy to jesteśmy „otwarci, tolerancyjni i przyjaźni”)
    5) prowokować wszędzie tam gdzie się da, chociażby epatując „twórczością artystyczną” powodującą zgorszenie (może uda się przy okazji zdyskredytować politycznych przeciwników)
    6) wyprowadzić tysiące ludzi na ulicę (o milionach już nie wspominają, bo jak widać niezadowolonych zwykłych obywateli coraz mniej 🙂
    7) tworzyć przy pomocy sieci, portali społecznościowych wyssane z palca narracje tzw. rzeczywistości wirtualne (może ci co większość czasu spędzają przy komputerze nie zorientują się „jak jest za oknem” (czy tu należałby zakwalifikować: „Ucho Prezesa” ?)
    8) zarządzać strachem przed PiS i prezesem :
    • Kaczyński to dyktator
    • PiS wprowadza rządy autorytarne
    • PiS chce powrotu socjalizmu
    • PiS działa w interesie Putina
    • PiS wyprowadza Polskę z UE
    • Bez podporządkowania się naszego rządu Unii, los Polaków marny
    • Itp.

    A program? To właśnie był program…