Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości

24.01.2018
środa

Naszyzm

24 stycznia 2018, środa,

Naszyzm totalny oznacza, że istnieje już tylko jedno kryterium doboru i oceny – nasz ci on (ona, ono)!

Naszyzm samoograniczony to taki, który dodaje także jakieś kryteria kompetencji, a na kierownika budowy wyszukuje „naszego inżyniera”.

Naszyzm jest przekleństwem naszej strefy geograficznej, w której silnie zakorzenione są zjawiska nepotyzmu, klik, korupcji w końcu. Bo by zostać „naszym”, czyli posiadać kompletne kwalifikacje na każdą funkcję w systemie, trzeba być szwagrem, kolegą ze szkoły/studiów/partii, można także naszość sobie kupić.

Po 28 latach mało kto pamięta, jak poważnym argumentem przeciw komunizmowi była nomenklatura (systemowe wyznaczanie kadry zarządzającej przez instancje partyjne), na ilu listach postulatów i w ilu rozważaniach pojawiało się żądanie obsady stanowisk według kompetencji, a nie przynależności.

Z małą przerwą początku lat 90. doktrynę naszyzmu stosowaliśmy przez całą III RP – samoograniczonego, bo kolejno rządzące partie, wymiatając urzędy, starały się obsadzać stanowiska ludźmi spełniającymi choćby minimalne kryteria kompetencji czy wykształcenia formalnego.

Jak w wielu innych sferach życia, obecne rządy przełamały imposybilizm i przeróżnymi Misiewiczami zbliżyły polityczny naszyzm do postaci czystej – nieobciążonej jakimikolwiek rozważaniami, czy „Kowalski” się nadaje – „Kowalski” jest nasz i chce tej funkcji, więc się nadaje.

Naszyzm polityczny jest przez nas dosyć gładko znoszony, w pamięci naszej, naszych rodziców i dziadków był on obowiązującą normą. Być może zagnieździł się nawet w naszym kodzie genetycznym. Naszyzm doskonale wpisuje się w folwarczny styl zarządzania wszystkim – od kiosku z gazetami po fabrykę, gdzie przełożony niezależnie od kompetencji ma zawsze rację, a wydajność zależna jest wprost od ilości i natężenia wrzasków karbowego.

Niepokojące, że naszyzm łatwo przeniósł się do sfery kultury, która – co by nie powiedzieć – poza najczarniejszym okresem stalinizmu jakoś umiała od niego uciekać.

Spójrzmy na dyskusję, w której rządzący bronią hojnego finansowania disco polo i promowania tego stylu rozrywki w ramach misji mediów publicznych. Disco polo jest nasze, kochane przez naszych wyborców, więc jest sztuką wysoką, najwyższą, w sam raz do wystawienia w operze. „Korona królów” jest nasza – więc jest najlepszym serialem historycznym. Magdalena Ogórek jest nasza, więc dorzucimy wydawnictwu 40 tys. premii do komercyjnego przecież przedsięwzięcia, jakim jest książka o jej przygodach. W dyskusji tej nikt nawet nie próbuje ściemniać, że p. Ogórek trzeba wesprzeć w drodze do literackiego Nobla – jest nasza, napisała słuszną książkę, a jeśli kpisz z jej grafomańskich odlotów, to jesteś sojusznikiem nazistów, nieustająco rabujących Polskę z dzieł sztuki. Naszyzm kulturowy w wykonaniu władzy publicznej także wkroczył w fazę czystą.

Najsmutniejsza w nawrocie czystego naszyzmu jest jego akceptacja także w kręgach niepisowskich, przejawiająca się w karykaturalnej „neochłopomanii” części elit publicystycznych. Pochylają się one z troską nad własną traumą „grzechów transformacji”, narzucają specyficzną formę „szacunku dla człowieka prostego”: „nie mówmy mu, że disco polo to badziewie, bo on ucierpiał na transformacji, poczuje się jeszcze bardziej wykluczony”. Nie ma nic głupszego i obłudnego niż taki nazywany empatią paternalizm, kłamstwa w imię potencjalnego sojuszu z ludem prostym (lub prostackim).

Zapominamy, że są sfery, w których większość nie przegłosuje zmiany reguł. Możemy uchwalić nową, inną tabliczkę mnożenia, ale dwa razy dwa zawsze na końcu będzie równało się cztery. Możemy ustawowo uznać disco polo za wielką sztukę, a Magdalenę Ogórek za Norwida – nic z tego, poza śmiesznością, nie wyniknie.

Prawdziwie rewolucyjny, prawdziwie modernizacyjny byłby ruch – polityczny, społeczny, kulturowy – który za cel swojego działania przyjąłby zwalczanie naszyzmu. Bo dziś każdego, kto powie, że Zenek Martyniuk to nie Mozart, mainstream uznaje za wariata, elitarystę, nierozumiejącego współczesnej Polski. Naszej (naszystowskiej) Polski.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Jakie czynniki powodują akceptację „naszyzmu” przez Polaków a także przez innych ludzi?
    By go zwalczać trzeba znać jego przyczyny, inaczej będzie to wieczne „niszczenie termometru w celu likwidacji bolączki”.

  2. Takiego prawdziwego „naszyzmu” to myśmy się jeszcze nie dorobili ,no może nieźle funkcjonującej gospodarki co oczywiście nie jest zasługą obecnie rządzących.Gospodarka aby być naszą i żeby „dojna zmiana” mogła ją doić musiała korzystać z „nienaszyzmu”.To były nowe technologie,sposób nienomenklaturowego zarządzania,wprowadzonego zagranicznego kapitału,ogromnych programów pomocowych i wielu,wielu…..A co zrobił na dzień dobry pisowski naszyzm ano wyprowadził flagę UE z naszego parlamentu a następnie przerobił struktury państwowe i prawne,szkolnictwo instytucje kulturalne w PRL bis przy wzrastającym poklasku części naszego społeczeństwa.W dodatku żąda by UE poparła naszyzm.PiS jest dużym kłopotem dla dla UE ale nie nieszczęściem.UE może się zmienić ale Polski już tam nie będzie.Zostaniemy z „naszą” gospodarką,która się zawali,”naszą” kulturą z naszyzmem,faszyzmem,imigrantami,żydami,uchodźcami itd. i wtedy to wszystko będzie nasze a legiony amerykańskie wcześniej czy później i tak odejdą i będzie jak ponad 300 lat temu.

  3. Myślę, że można pójść dużo, dużo dalej w definiowaniu i określaniu potencjalnych mechanizmów zjawiska
    Na przykład nie uznawać disco-polo za wielką sztukę, ale sztukę za heglowską tezę procesów kulturotwórczych, a disco-polo jej dumną antytezą która stanie się fundamentem pod jakąś nową, tworzącą się na naszych oczach syntezę.
    A Pani Ogórek?
    Może w ramach naszystowskich regulacji programowych w programach szkolnych, to już nawet nie Ogórek za Norwida, ale kto wie, może wręcz Norwid zostanie Ogórkiem romantyzmu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tyś, który skrzywdził człowieka prostego…, a zostawił w zdrowiu człowieka garbatego.

  6. Legiony amerykanskie odejda na pewno, gdyz stoi za tym doradca ds bezpieczenstwa prezydenta Trumpa, K. Harrington. Postuluje on wycofanie sie USA z Europy Wsch. lub ograniczenie sie do minimum obecnosci w tej czesci swiata, ktora nie jest tak wazna dla Amerykanow wg Harringtona.

    A my tak bardzo liczymy na amerykanskich GI, ze nawet nie kupimy sprzetu do obrony, bo przeciez NATO nas ma bronic. My nie oddamy nawet skrawka ziemi, kiedys mowilo sie guzika od munduru.

  7. Z tym naszyzmem kłopot.Bo np. Jankesi po wyborach zmieniają wszystkich ambasadorów i coś tam jeszcze.Ale prezydent nie zmienia sędziów i nie ułaskawia niewinnych.,.Wniosek -wara od wymiaru sprawiedliwości.Drugi -jeżeli już chcą mieć swoich ,to muszą wprowadzić konkursy na mądrość ,kompetencje i nie idiotyzm.No i nie dawać stanowiska ,jak ktoś wczesniej udzielił pożyczki.decydentowi.A paranoja to taka,że nasi głosili mamiąc wyborców ,walkę z naszyzmem, a wprowadzili go w czystej postaci ,od sprzątaczki premiera.

  8. OD każdej sprzątaczki do premiera/.

  9. ..tylko chec szczera zrobi z ciebie PISmena !!!

  10. Bardzo ciekawe i trafne rozważania. Co do ostatniego akapitu to po drugiej stronie tych dywagacji stoją słynne słowa z „Ferdydurke”: „wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie może nas nie zachwycać, a więc zachwyca nas”. Co pozostawiam pod rozwagę wszystkim

  11. Dziś widać wyraźnie, że partyjna nomenklatura (od 2 lat pisowska) jest wiecznie żywa. Naszyzm pozostanie długo jeszcze naszyzmem.

  12. Co prawda to prawda Disco polo to straszna rzecz, straszniejsza chyba nawet od neonazizmu . W swojej naiwności myślałem kiedyś, że Bruksela zrobi z tym porządek a tu nic. Ale żeby czepiać się Pani Magdaleny to już trzeba nie mieć serca.