Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości

1.07.2018
niedziela

Bez wymagań

1 lipca 2018, niedziela,

Wspaniały mundial w fantastycznej atmosferze – stwierdził Zbigniew Boniek, wracając z Rosji. W czasie tej fantastycznej zabawy zginęło dziesięciu ukraińskich żołnierzy, a 37 zostało rannych (podaję za Agnieszką Romaszewską) w wojnie, którą Rosja prowadzi z Ukrainą, a Ołeh Sencow głodował w łagrze – już 43. dzień. Ale przecież Władimir Putin, witając FIFA w Moskwie, powiedział, żeby nie mieszać sportu z polityką. To znaczy: nie mówcie mi, że jestem agresorem i mordercą, bo przecież funduję wam tu dobrą zabawę. No to nikt złego słowa nie powiedział, wszyscy bawili się dobrze.

Polski grajdołek, wsobny jak zwykle, przebolał błyskawicznie kompromitację polskiej reprezentacji, zajęty spazmami radości, że Niemcy też nie wyszli z grupy. Wszystko zgodne ze stereotypem, którego się kiedyś wstydziliśmy, z którego szydziliśmy – dziś bez cienia żenady wykrzykujemy w mediach społecznościowych, że nieporównanie większą radość daje nam klęska sąsiada, niż dałby własny sukces. Większości podobał się nawet mecz z Japonią, którego końcówka wyglądała jak ze skeczu Monty Pythona o meczu filozofów. Tylko że tam to było zabawne.

W Polsce, przygotowywanej na to od dawna przez część sceny politycznej, ocieplenie wizerunku Rosji przez mistrzostwa daje widoczne efekty – mało kto pamięta, czym jest ten kraj ze swoimi łagrami, zabójstwami politycznymi, brakiem wolności i agresją wobec sąsiadów. Prawie wszyscy wybierają wygodne patrzenie oczyma piłkarzy, bańkę, w której ich umieszczono, luksusowe hotele i sielskie widoczki z okien.

Dobrnęliśmy do jakiegoś mentalnego dna, w sferze wartości niczego nie oczekujemy – ani od siebie, ani od innych. Żyjemy w jakimś „cynizmie opłacalności” – nie oczekujemy od polityków, że będą dbać o państwo, bo wiemy, że im się to nie opłaca. Nie oczekujemy od FIFA, że będzie szukała miejsca na mistrzostwa w krajach cywilizowanych, bo wiemy, że im się to nie opłaca. Kiedy polscy piłkarze bawią się w delfinarium, żaden głos się nie podnosi – hola, panowie, czy wiecie, że to, co was bawi, to torturowanie tych zwierząt? Ale kto się przejmie zwierzętami, skoro akceptujemy, że nasi nieudaczni sportowo ulubieńcy bawią się świetnie w kraju łagrów? Zresztą taka krytyka nikomu się nie opłaca.

Politycy, sportowcy, publicyści, celebryci nie stawiają sobie żadnych wymagań poza jednodniową opłacalnością. My także im takich wymagań nie stawiamy, zwłaszcza że ich cynizm jest usprawiedliwieniem dla naszego osobistego – sobie przecież też wymagań żadnych stawiać nie będziemy.

To, co napisałem wyżej, nie jest o mundialu i futbolu – bo to tylko mikroczęść wielkiego zjawiska, w którym są „patriotyzmy” partyjne zastępujące państwowy, nepotyzm na niespotykaną dotąd skalę, przerażająco żenujący kandydaci na ławników Sądu Najwyższego, politycy dłubiący sobie w nosie w sejmowych ławach i Donald Trump szykujący się do uznania aneksji Krymu. Rzeczy małe i wielkie, w których nie stawiamy żadnych wymagań.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. O próbę zrozumienia dlaczego tak jest ,jak jest?A jak oceniać, to większa bryndzę świata.NP Chiny i Tybet.A może to normalność ,spowodowana jednym ,no dwoma czynnikami?Np za cholerę nie da się uczynić ,aby wszyscy byli piękni i bogaci i nie daj boże taki sam poziom szarych komórek, jak drugi sort.Bo wtedy mowy premiera trafiały by w płot.?O co walczy Putin a o co walczył skazany za zbrodnie wódz Serbii?O co walczy nasz przewodziciel.?TA dziś walka o godność ,-aby dobrze o nas mówili-to tylko cel ,czy narzędzie do celu jakim są wygrane wybory?Bo to co gadają Latynosi o Jankesach nadaje się do trzeciej wojny wywołanej przez wodza tego z północy.Nie ma wojny ,czyli to co gadają ,mało mądrych ludzi obchodzi.

  2. Wnioski Pana redaktora są bezdyskusyjne, jednak należałoby się przyjrzeć również przyczynie takiej sytuacji. Dlaczego ludzie nagle przestali się interesować sytuacją na wschodzie Ukrainy (czy naprawdę nikogo to nie interesuje?) lub skąd lawinowe sukcesy populistów na całym świecie? Jest to temat niesamowicie wręcz skomplikowany, jednak w przekroju tekstów można znaleźć jedną prawidłowość:

    Żyjemy w epoce informacji, nie faktów.

    Dawniej żeby dowiedzieć się czegolowiek trzeba było poświęcić sporo czasu żeby zgromadzić informację na ten temat. Pomijając już książki i opracowania naukowe, to zwykły szary obywatel musiał kupić gazetę i przeczytać ją, żeby wyłowić informację która go interesuje nawet z czystej ciekawości. To pochłaniało czas, który „szeregowy Kowalski” musiał poświęcić na przemyślanie tematu. W dzisiejszych czasach dostęp do informacji jest znacznie uproszczony, lecz do faktów coraz trudniej się dokopać. Widząc zdawkowe artykuły czytelnik stara się dowiedzieć najwięcej ciekawych informacji, nie wnika skąd te informacje pochodzą.

    I w tym efekcie dopatrywałbym się przynajmniej częściowo przyczyny tego globalnego braku wymagań. Coraz liczniejsze portale internetowe żyją z zasypywania swoich czytelników coraz większą ilością informacji które z założenia zostaną tylko powierzchownie przejrzane. A brak nowych informacji jest równoznaczne ze spadkiem zainteresowania. O wojnie na Ukrainie już pisano, kolejne informacje nie są interesujące dla czytelnika, więc są wypierane przez newsy o ilości strzelonych bramek i porażce Niemców, z lokalnego podwórka partia rządząca generuje dane że jest coraz lepiej i piękniej, po co to sprawdzać skoro taka informacja została podana. Podobnych przypadków można mnożyć i mnożyć.

    Pytanie pozostaje jak temu zaradzić…

  3. Może nie warto dopisywać do swoich własnych komentarzy kolejnyhc komentarzy, ale poniższy artykuł dośc dobitnie wpasowuje się w narrację:

    https://oko.press/morawiecki-najwyzszy-wzrost-plac-od-25-lat-oko-press-premier-znowu-zmysla-liczby/

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Bardzo dobry felieton. Ten mundial, jako że nie jestem – delikatnie mówiąc – wielkim fanem piłki kopanej – pokazuje mi ogromne, wręcz nieprzebrane zwały zachodniej hipokryzji, wszak odbywa się w kraju bandyckim, co zostało wyraźnie opisane w ww. artykule. Do tego jeszcze można dodać tylko, że mieliśmy niedawno w Rosji wręcz niebywały skandal dopingowy, który władze tego kraju, zamiast posypać głowę popiołem i ukarać oszustów, starały się usilnie zatuszować i przedstawić opinii publicznej jako wredny spisek Zachodu, a w najlepszym razie rozwodnić stwierdzeniami w stylu: „tak to prawda, mamy kłopoty, ale przecież wszyscy sportowcy biorą, doping to normalka, a że naszych złapano… no cóż byli za mało sprytni”. Ohyda to chyba mało powiedziane, ale dobrze Pan widzi – Zachód ma poważny problem z egzekwowaniem wartości i ich propagowaniem, a świat stał się bardzo dobrym miejscem do życia dla mniejszych i większych dyktatorów, że wystarczy wspomnieć Putina, Łukaszenkę, Kima, Xi Jinpinga, Erdogana, Orbana…

  6. Wpis bez przyszłości.

    Zgodnie z mottem bloga, Autor zadedykował ten wpis przeszłości.
    Domyślne postrzeganie jakoby nieistniejących wymagań publiki akurat w sferze wartości, norm czy związanych z nimi ambicji to dziś niespotykany archaizm. Co więcej, sprzeczny z dalej zamieszczoną konkluzją, że wartości jak najbardziej są i rządzą wymaganiami. Tyle, że chodzi o wartości sensu stricto, czyli opłacalność.
    I wbrew temu, co uważa Autor, te pogardliwie przywołane, że cyniczne, „jednodniowe” zyski są dziś jedynym fundamentem życiowego kapitału.
    Proszę choćby zauważyć, ile dni zielonym ludzikom zajęło bezkarne zajęcie Krymu i ile lat zysku z tej metody, tym razem w przestrzeni cyfrowej, w postaci elekcji Trumpa przyniesie Rosji ten blitzkrieg.
    Wartości, drogi Autorze, to są rzeczy niezbywalne – więc prosze sobie imaginować, czy dziś lub jutro możliwe jest pozbycie się Putina z Krymu czy (jego klona) z Kapitolu?
    Pora zauważyć, że choć wartości nie podlegają wymianie, to podlegają waluacji – i na zrozumieniu tego polega zdolność bycia w teraźniejszości, bez czego nie ma mowy o istnieniu w przyszłości.

  7. Całe moje życie nienaruszalnym dogmatem polskiego myślenia, czyli „polskości”, była wiara, że pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt można zbudować na nienawiści i poniżaniu innych. Przez wiele lat byli to Niemcy (=Hitlerowcy) i Rosja (=Sybir). Muszę przyznać, że szkolne i nawet przedszkolne (kto ty jesteś-Polak mały) utrwalanie tych podstaw polskości nie było całkiem nieskuteczne.
    Dzisiaj dzięki niezwykłemu wprost rozwojowi i wzrostowi dobrobytu nastąpił przewrót w tym sposobie myślenia Polaka: Dzisiaj najgorszy na świecie wróg to Rosja (=łagry) i Niemcy (=Islamscy uchodźcy). Kto by pomyślał, że nastąpi taka zmiana. To się nazywa postęp.