Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości Misiowie puszyści - Marcina Celińskiego blog o wartościach, przeszłości i przyszłości
Andrzej Duda

8.03.2020
niedziela

Cnotę stracił, rubla nie zarobił

8 marca 2020, niedziela,

Obóz PiS w piątym roku samodzielnych rządów po raz pierwszy znalazł się w pułapce. Wyjście z niej wymagałoby naprawdę dużych umiejętności politycznych i medialnych. Z jednej strony PiS miał swój interes: dofinansowanie machiny będącej jednym z filarów utrzymania władzy i popularności, z drugiej – wymagało to bardzo niepopularnej decyzji. Rozstrzygnięcia sprytnie wytworzonego przez opozycję dylematu – onkologia czy propaganda – na korzyść tej drugiej.

Na wielką skalę do wiadomości publicznej sprawa przedarła się przez posłankę Lichocką i jej sejmowy (choć wysoce nieparlamentarny) gest, który na wiele lat, a może na zawsze przylgnie do jej nazwiska. O ile do czasu spektakularnego wybuchu radości Lichockiej PiS mógł liczyć, że zasilenie aparatu propagandy będzie kolejną krótką burzą, która w sumie „przejdzie bokiem”, o tyle po nim rządzący znaleźli się w oku cyklonu społecznej emocji.

Prezydent rozpoczął więc hamletyzowanie i spotkania konsultacyjne, co miało świadczyć o „głębokiej rozwadze”, z jaką traktuje sprawę. Ale sam skład zaproszonych do Pałacu gości – przedstawicieli KRRiTV, RMN i ośrodków regionalnych mediów publicznych – świadczył raczej o szukaniu wsparcia i argumentów za podpisaniem ustawy niż rozważaniu choć przez moment jej zawetowania.

Konsultacje miały także opóźnić decyzję, Może w nadziei, że jak w wielu przypadkach w historii tych rządów nowe problemy przesłonią stare i temperatura sporu spadnie. Mamy przecież koronawirusa, sprawa onkologii może stać się drugorzędna, przynajmniej tu i teraz.

Część komentatorów sugeruje, że między Pałacem Prezydenckim a Nowogrodzką był jakiś spór i toczy się jakaś gra polityczna. Głęboko w to wątpię. Andrzej Duda przez pięć lat przekonał nas, że własne zdanie i spór (szczególnie z Kaczyńskim) nie leży w jego naturze. Mieliśmy gwałtowną burzę mózgów, trwało szukanie sposobu przekazania 2 mld zł na media rządowe bez konieczności ponoszenia dużych strat wizerunkowych dla kandydata PiS. Na pewno pierwszym pomysłem było: „zróbmy to jakoś po cichu”, ale po występie Lichockiej się nie dało.

Superdotacja dla mediów narodowych stała się faktem. Duda ustawę podpisał, choć skorzystał z patentu wicepremiera Gowina i bardzo, ale to bardzo się nie cieszył…

Zobaczyliśmy zatem smutnego prezydenta, zatroskanego o los ośrodków regionalnych TV i radia, o folklor tam prezentowany, o tysiące rodzin pracowników zagrożonych bezrobociem. Dodał, że za te pieniądze media pouczą nas o profilaktyce antyrakowej i samodzielnych badaniach, autodiagnozowaniu (sic!). Zobaczyliśmy Krzysztofa Czabańskiego deklarującego odwołanie Jacka Kurskiego i premiera Morawieckiego, zapewniającego, że rząd radzi sobie z walką z rakiem bez tych 2 mld i spokojnie można je przekazać na propagandę.

Podpis pod dotacją medialną z pewnością osłabia pozycję kandydata Dudy, jakkolwiek lekceważonego (czasem ostentacyjnie) przez własny obóz, to wszyscy liderzy Zjednoczonej Prawicy doskonale wiedzą, że bez niego jako dysponenta pióra do podpisywania ustaw rządy PiS staną się dużo trudniejsze. Rządy w dzisiejszym stylu, z gwałceniem prawa i konstytucji, będą wręcz niemożliwe. Ale takie rządy bez propagandowego ramienia partii w postaci publicznych mediów także są trudne do wyobrażenia.

Telewizja dostała środki na kontynuowanie propagandowego wsparcia partii, wyborcy PiS dostali obietnicę premiera, że z onkologią będzie dobrze, prezydent poudawał przez pół godziny polityka z „sukcesem”, jakim ma być odwołanie Jacka Kurskiego z funkcji prezesa TVP. Tak jakby usadowienie innego pisowskiego prezesa na Woronicza cokolwiek zmieniało.

Czy ta operacja odniesie zamierzony skutek? Wątpię. Nawet część wyborców PiS poczuła, że jest oszukiwana. Cokolwiek zmęczeni i jąkający się politycy na wieczornej konferencji opowiadali, zostaliśmy z przekazem, że decyzją urzędującego prezydenta 2 mld zł idą na cel partyjny, jakim jest propaganda, a nie społecznym, jakim jest walka z rakiem. Cnotę stracił, rubla nie zarobił.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Jestesmy chyba świadkami poczatku końca pisowskie władzy nad PL…Co nie znaczy że ją tak łatwo oddadzą…

  2. Ja również byłam bardzo zatroskana, że rodziny pracowników TVP nie dostaną pieniędzy, bo taka była jedna z motywacji pana „prezydęta”. Bolałamzwłaszcza nad losem rodzin Holeckiej i Ziemca. Nie dostać 30 tys. miesięcznie /albo i podobno więcej/ to rzeczywiście rozpacz!

  3. Problem w tym, że Polacy nie zawsze wiedzą ile to jest miliard. Często się apotykam z przekonaniem, że to sto milionów. Dopiero uświadomienie rozmówcy, że na kurską tv poszło dodatkowo (czyli nie licząc zysku z reklam i abonamentu) około 5 i pół miliona złotych dziennie, ludzie zaczynają rozumieć problem. Matematyka zamiast religii!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Problem w tym, że Polacy nie zawsze wiedzą ile to jest miliard. Często się spotykam z przeświadczeniem, że to 100 milionów. Dopiero uświadomienie rozmówcy, że kurska tv dostała dodatkowo około pięć i pół miliona dziennie (nie licząc wpływów z reklam i abonamentu) okazuje im skalę tej dotacji. Troska o pracowników TVPiss wydaje się przesada. Za dwa tysiące milionów można stworzyć wiele miejsc pracy użytecznej.

  6. Przylgnie oj przylgnie w Polskim Parlamencie i nie tylko ten gest do Lichockiej .Od Olimpiady w Moskwie mamy gest Kozakiewicza ,od 2020 roku gest Lichockiej.


  7. Dużo będzie zależało od działań
    opozycji. Jak na razie na banery
    z Lichocką zbierają na zrzutka@pl(?).
    Opozycja zaś nie może podjąć pisiej
    „narracji” kontrująco-atakującej”.
    „Ą” i „Ę” jest nieskuteczne. Docieranie
    pod strzechy w ‚matecznikach’ PiS
    też jest mało aktywne.
    Przyglądam się.

    07:17 09.04.2020