Wojna rapu z disco polo

Stwierdzać, że polityka zależy od symboli, to truizm, czyli oczywista oczywistość – jak kto woli. W Polsce nie zawsze i nie wszyscy – szczególnie w klasie politycznej – o tym pamiętają.

Najskuteczniejsze symbole to nie te wykute w kuźniach sztabów wyborczych, ale powstające daleko poza nimi, w popkulturze, które nagle współbrzmią z polityką, nie wchodząc w nią, rozszerzają świadomość problemu i emocję z nim związaną, wynoszą daleko poza krąg czytających co dzień gazety i oglądających telewizje informacyjne.

Akcja #hot16challenge2 pomyślana była jako klasyczna inicjatywa środowiskowa na rzecz zbiórki środków na szczytny cel (w tym przypadku dla służby zdrowia) – artysta rapował 16 wersów, apelował o wpłaty i nominował kolejnych uczestników. Walczący o reelekcję Andrzej Duda włączył się do akcji z „ostrym cieniem mgły” i kompletnie ją odmienił w bardzo niepożądanym dla siebie kierunku. Nominujący prezydenta Kamil Rutkowski (ZEUS) skomentował, że wskazał go, żeby zwrócić uwagę na problem, nie podejrzewając udziału nominowanego – choćby dlatego, że akcja jest efektem bierności rządzących, którzy mają daleko szersze możliwości wsparcia medyków niż rapowanie do kamery. Udział Dudy spowodował, że utwory kolejnych uczestników coraz bardziej przypominają festiwal antyrządowych protest songów, a piarowcy prezydenta powinni sobie pluć w brodę, że wpadli na pomysł tego występu.

Kazikowi Staszewskiemu, którego o szczególną niechęć do obozu rządzącego do tej pory podejrzewać nie należało, puściły nerwy. Artysta, który od 30 lat pisze wiele tekstów zaangażowanych, będących swego rodzaju publicystyką, skomentował zamknięte decyzją rządu cmentarze i wyjątkową pozycję Jarosława Kaczyńskiego, którego żadne prawa nie obowiązują i w związku z tym jako jedyny swobodnie odwiedzał groby bliskich (z transmisją w mediach i limuzynami z ochroną oczywiście).

Emocjonalny i bardzo prosty w formie kawałek „Twój ból jest lepszy niż mój” błyskawicznie stał się hitem mediów społecznościowych i wywołał reakcję łańcuchową. Rządowe media zapłakały nad obrażaniem Kaczyńskiego, a słuchacze radiowej Trójki wygłosowali dla niego pierwsze miejsce w notowaniu z 15 maja. Już 16 maja notowanie listy zniknęło…

Dyrektor radiowej Trójki Tomasz Kowalczewski wydał oświadczenie, które warto zacytować, bo przejdzie do historii: „Podczas elektronicznego głosowania nad Listą Przebojów Trójki w dn. 15.05.2020 r. został złamany regulamin i do głosowania wprowadzono piosenkę spoza listy. Nadto dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki, co zafałszowało wynik końcowy. W związku z tym Redakcja podjęła decyzję o unieważnieniu tego głosowania”.

Sejmowe „musimy unieważnić, bo przegramy” jak widać przydaje się także w liczeniu głosów piosenek na liście przebojów. Kilka godzin po tym oświadczeniu dostaliśmy informację o rezygnacji z pracy Marka Niedźwieckiego (to chyba ostatni z symboli historycznej Trójki, który tam się jeszcze ostał).

Oba opisywane zjawiska są symptomem zmiany. Teflonowość PiS polegała na tym, że „za” była głośna i zorganizowana fala polityków z wtórującymi im sowicie opłacanymi dziennikarzami mediów rządowych i prorządowych, do tego bardziej czy mniej spontanicznie aktywni internauci (często sami politycy, ich zaplecze – ubrani w nicki „zwykłych obywateli”), a „przeciw” – zdezorganizowana, skłócona opozycja i niepisowskie media, które trzymając się elementarnych standardów zawodowych, nie mogły przecież stworzyć przeciwwagi dla paradziennikarskich propagandowych tub władzy.

Pozostali – przemożna większość – zbrzydzeni polityką, żyli gdzieś na „wsi spokojnej, wsi wesołej”. Mam wrażenie, że to się zmienia, że przekroczono granice, próg bólu bardzo wielu z tych, którzy od polityki trzymali się programowo daleko. Polityka zaś przyszła do nich w dobie kryzysu dotykającego z wolna nas wszystkich, obnażającego nieporadność, brak kompetencji i elementarną nieuczciwość tej władzy. I jej sposób myślenia – znakomicie zobrazowany historią piosenki Kazika i oświadczeniem dyrektora Trójki.

Czy rap lub Kazik Staszewski mogą wygrać z Zenkiem i disco polo? Zdaniem rządzących i uformowanej przez nich przez lata opozycji – nie. PiS przedstawia Polskę pod swoimi rządami jako kraj mlekiem, miodem, disco polo i 500 plus płynący. I tę wizję (prawie) wszyscy przyjęli za obowiązującą i jedynie prawdziwą. Na szczęście są tacy, którzy o tym wiedzą.

Nie zamierzam ubolewać nad tym, że akurat nie konstytucja czy sądy wywołują falę obnażającą PiS i zło, jakie Polsce wyrządza ta władza. Ten prezydent, te rządy, ten „szeregowy poseł” to zjawiska tak obciachowe, że dużo bardziej nadają się do opisania przez popkulturę niż językiem polityki. W końcu takie opisy powstają.