Chór oburzonych świętoszków

Nie słyszałem o przypadku, żeby w latach 80. jakiś wojewoda gdzieś dzwonił, kiedy na koncercie Perfectu słychać było: „chcemy bić ZOMO”. Może jakiś dzwonił. Ale głosy oburzenia partyjnych były kropka w kropkę jak te dzisiejsze.

Swoje poparcie dla WOŚP oficjalnie wycofali: jeden redaktor naczelny Salonu 24 i jedna była działaczka PO (podaję za TVP Info). Bez tego poparcia Owsiak pewnie rzuci wszystko i wyjedzie w Bieszczady…

Ciekawe, że symetryści znów utracili swój symetryzm – są pełni oburzenia, nie apelują o zrozumienie emocji, estetyki i poczucia godności skandorapujących uczestników koncertu, mimo że robią to odruchowo, jeśli koncert jest Zenka. Skandowanie „j…ć pedałów” ich zdaniem należy słyszeć jako odzyskiwanie godności przez klasę ludową, zacząć rozumieć , że doprowadziła do tego suma krzywd wyrządzonych przez libków tym dobrym ludziom. Krzyczący „j…ć PiS” żadnej godności do obrony zdaniem symetrystów nie mają – być może ze względu na pochodzenie klasowe…

Nigdy nie krzyczałem „j…ć PiS” i pewnie krzyczeć nie będę, publicystyka ma inne formy ekspresji niż koncerty rapowe, rockowe czy demonstracje uliczne (choć są momenty, kiedy tego żałuję…). Chór świętoszków oburzających się na występ Łony i Webbera mnie śmieszy. Partyjni – swoim bolszewickim zapałem w potępianiu. Niewspierający WOŚP – swoim wycofaniem wsparcia. A symetryści – swoim ściśle ukierunkowanym „rozumieniem emocji społecznych”. Niektórych emocji.