Bitwa pod Usnarzem Górnym

Oczywiście, że granica powinna być strzeżona. Przed przemytnikami, „zielonymi ludzikami”, przestępcami uciekającymi przed karą we własnym kraju, ludźmi o złych zamiarach i intencjach.

Żyjemy w świecie granic – jeśli kontroli ruchu na nich nie ma, to na podstawie umów międzypaństwowych, takich jak Schengen. Białoruś żadnej takiej umowy z Polską (czy Unią Europejską) nie zawarła, zatem granica ta musi być strzeżona, a ruch musi być kontrolowany przez służby do tego powołane.

Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że „kontrola” nie jest równoznaczna z zamknięciem granicy – choćby dla uchodźców.

Nie jest kontrolowaniem granicy:

– nieprzyjmowanie wniosków azylowych
– odmawianie pomocy humanitarnej ludziom chcącym złożyć wniosek o status uchodźcy
– przetrzymywanie uchodźców pod gołym niebem
– uniemożliwianie dostarczenia pomocy i kontaktu z prawnikami
– wyznaczanie pasów „ziemi niczyjej”, żeby ich tam przetrzymywać
– zagłuszanie silnikiem ciężarówki prób kontaktu głosowego z uchodźcami.

Opisane wyżej czynności kwalifikują się raczej jako łamanie prawa, wykroczenia, nadużycie uprawnień i złośliwe chamstwo.

Granica polsko-białoruska jest zdelimitowana (dokładnie wyznaczona) i zdemarkowana (na podstawie delimitacji oznacza się ją w terenie) – nie ma tam żadnego pasa „ziemi niczyjej”, co zostało potwierdzone po raz kolejny w 2019 r. wspólnym, polsko-białoruskim protokołem kontroli przebiegu granicy. Nie ma zatem żadnego problemu z ustaleniem, że ktoś stawił się na granicy państwa polskiego z zamiarem skorzystania z prawa złożenia wniosku regulującego status uchodźcy.

Powszechnie określa się grupkę koczujących w Usnarzu Górnym „nielegalnymi migrantami”, pomijając nieistnienie takiego pojęcia – jest pojęcie nielegalnej migracji jako zjawiska, a nie cechy opisującej człowieka, nielegalne mogą być czyny, a nie człowiek (nawet jeśli tych czynów się dopuszcza) – to na jakiej podstawie próbuje się określać status tych ludzi?

Jest jedna ścieżka dla określenia ich statusu – przyjęcie i rozpatrzenie ich wniosków, których Straż Graniczna przyjąć nie chce…

Rządzący epatują swoją wielką wojną z Łukaszenką, który podsyła uchodźców z Afganistanu, nawet w to wierzę, ale czy naprawdę zwycięstwem w tym sporze będzie wykazanie się większą pogardą dla prawa międzynarodowego, cynizmem i antywartościami od satrapy z Mińska? Triumf w postaci kobiet, które nie mają możliwości załatwienia potrzeb fizjologicznych bez asysty pogranicznika? Armia Błaszczaka pilnująca, by nie otrzymały żywności, wody, podpasek? Za to będą medale za bohaterską postawę na polu walki? Za bitwę pod Usnarzem Górnym?

Od 2015 r. przeszliśmy długą drogę. Być może wcześniejsza polityka oparta na wartościach cywilizacji zachodniej bywała nieco na siłę i bez entuzjazmu, jednak dziś z pełnym przekonaniem lokujemy się z dala od praw człowieka i humanitaryzmu.